Napisane:  środa, 28 września 2022, 08:44 przez: Przemysław Lewandowski

Vetterlein: "tydzień w autobusie"

Alisa Vetterlein o pierwszym meczu Wilczyc w Pucharze Europy, który miał miejsce dokładnie dziesięć lat temu.

Za kilka dni odbędzie się losowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów UEFA Kobiet. Oczywiście w wydarzeniu weźmie także udział kobieca drużyna VfL. Ledwie dekadę temu Wilczyce rozpoczęły rywalizację jako zupełne nowicjuszki. Spotkanie z RTP Unią Racibórz było wtedy ich pierwszym z 81 łącznie rozegranych do tej pory meczów. Grająca wówczas na pozycji bramkarki, a obecnie pełniąca obowiązki trenerki bramkarek w sztabie Tommy'ego Stroota, Alisa Vetterlein, ma żywe wspomnienia z pierwszego meczu w Polsce, który miał miejsce 27 września 2012 roku.

Wycieczka do sąsiedniego kraju

Reflektory, pełne trybuny, transmisja na żywo i hymn, który dało się odczuć na skórze: kobiety VfL doświadczyły tego, o czym każde dziecko może marzyć względem udziału w meczu Ligi Mistrzów - tak było w spotkaniu przeciwko Barcelonie, w zeszłym sezonie. Jeśli posłucha się raportu Vetterlein o ich pierwszym meczu w tych rozgrywkach, brzmi to jak zupełna alternatywa. "Stadion, szatnia, wszystko było dość staromodne. Ogólnie rzecz biorąc, było mało glamour. Można nawet powiedzieć, że wcale. Jeśli porównać to do dzisiejszych standardów, można to uznać za mecz testowy" – powiedziała 33-latka. Sama ledwo pamięta, co wydarzyło się na boisku. Jednak podróż była niezapomniana, pod wieloma względami. "Między dwumeczem z Raciborzem, przyszło nam jeszcze rozegrać mecz ligowy w Jenie. Wystartowałyśmy dwa dni wcześniej, zatrzymałyśmy się w Görlitz, pojechałyśmy do Polski, a stamtąd prosto do Jeny. Więc byłyśmy w autobusie przez prawie tydzień na pierwszy mecz Ligi Mistrzów” - śmieje się Vetterlein.

Zobacz także  Pascal Formann, aby pozostać wilkiem

Niespodziewany udział w rozgrywkach europejskich

Z punktu widzenia czasu prawdziwym wydarzeniem było samo wzięcie udziału, debiutując na arenie międzynarodowej z mistrzyniami Polski. Od 2006 roku Wilczyce znajdowały się w środku tabeli. Zajmując siódme miejsce w poprzednim sezonie, podopieczne Ralfa Kellermanna nagle przyspieszyły w Bundeslidze, jak nigdy dotąd, a w drugiej połowie sezonu 2011/2012 wydawały się nawet rywalizować z Turbiną Poczdam o tytuł. Trochę jednak zabrakło do niespodziewanego hitu. Niemniej jednak, gdy VfL po raz pierwszy w historii klubu zapewnił sobie bilet do pierwszej klasy, jako drugi w tabeli, nie było już możliwości ich powstrzymania. "To było niesamowite, naprawdę duży wyczyn. Wciąż pamiętam, jak po ostatnim meczu stałam na płocie z megafonem i świętowałam z kibicami" - zachwyca się Vetterlein. "Kiedy przybyłam tutaj w 2009 roku, coś takiego było nie do pomyślenia. Liga Mistrzów była dla mnie poza zasięgiem."

"Znaczenie tego meczu było dla mnie ogromne"

Dziewczyna z Rheinfeld została na Elsterweg przez jeszcze jeden sezon - nie wiedząc oczywiście, że nadchodzący rok zakończy się potrójną koroną dla kobiet, które wcześniej nie zdobyły żadnego tytułu. Ona sama nigdy nie grała wcześniej na arenie międzynarodowej. Radości przysporzył także fakt, że Unia Racibórz zaczęła niezbyt efektownie. "Dostałam zastrzyku energii, ponieważ wcześniej chorowałam, a naprawdę chciałam tam być. Znaczenie tego meczu było dla mnie ogromne" - powiedziała Vetterlein, która w koszulce VfL rozegrała w sumie 69 meczów Bundesligi. W Lidze Mistrzów było ich 9. "Oczywiście, że było warto. Dostaję gęsiej skórki na myśl o tym, co stało się później. Finał w Londynie był bez wątpienia największym przeżyciem w mojej karierze. Czy mogłam pomyśleć o czymś takim, będąc tego wieczoru w Raciborzu? W pewnym momencie, w trakcie trwania sezonu, stworzyłyśmy obraz drużyny, który nas poprowadził. Patrzyłyśmy na siebie na boisku i wiedziałyśmy: »nic nam się nie stanie«" - wspomina Vetterlein. "Jednak tego wieczoru, widząc taki wynik, byłam z pewnością zirytowana. Oczywiście wolałabym zachować czyste konto w pierwszym meczu Ligi Mistrzów."

Pierwszy mecz Pucharu Europy kobiet VfL w skrócie:

Zobacz także  Nowe koszule zielonych i białych

RTP Unia Racibórz: Antonczyk – Konsek, Mika, Lesnik – Bojdova, Pavlak (72. Sykorova), Pozerska (86. Istokova), Chudzik – Wisniewska, Tarczynska (85. Jaszek), Chinasa

Ławka rezerwowych: Wilk (BR), Sosnowska, Krupa, Wieczorek

VfL Wolfsburg: A. Vetterlein – Wensing, Henning, Goeßling, Faißt – Odebrecht, Keßler – Blässe (70. Pohlers), Jakabfi – Popp (46. Bunte), Müller (82. Magull)

Ławka rezerwowych: Burmeister (BR), L. Vetterlein, Hartmann, Omilade-Keller

Bramki: 0:1 Müller (22.), 0:2 Müller (46.), 1:2 Chinasa (47.), 1:3 Jakabfi (67.), 1:4 Pohlers (71.), 1:5 Pohlers (78.)

Żółte kartki: Pozerska, Mika / Popp

Sędzia: Rhona Daly (z Irlandii)

Publiczność: 5.125 widzów na stadionie OSiR w Raciborzu

Źródło: vfl-wolfsburg.de

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także:

linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram